Słowo trening przewija się w moim słowniku regularnie – najczęściej około stycznia, kiedy to skrupulatnie zapisuję noworoczne postanowienia. Choć z ich realizacją bywa różnie, w tym roku mam pewność, że chociaż jedno z nich uda się zrealizować. Jakiś czas temu bowiem, poszukując informacji o pielęgnacji skóry, przypomniałam sobie, że przecież mięśnie znajdują się także… na twarzy. Podekscytowana zaczęłam więc szperać dalej i tym sposobem zgłębiłam fascynujący temat, jakim jest masaż kosmetyczny twarzy.
Masaż twarzy – jakie daje efekty?
Pozostając w klimatach sportowych: w każdym treningu chodzi nam przede wszystkim o szybkie efekty. Śmiem zatem twierdzić, że pod tym względem japoński masaż twarzy – bo właśnie w Azji rytuał ten wziął swój początek – to jedna z najskuteczniejszych form treningu. Warunkiem jest tylko systematyczność, która zresztą jest czynnikiem koniecznym do osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie. Regularne wykonywanie masażu twarzy przynosi oczekiwane i długotrwałe efekty.
Wprowadzenie tego rytuału do codziennej pielęgnacji oddaliło ode mnie widmo ewentualnej potrzeby korzystania z zabiegów medycyny estetycznej o kilka, a może nawet kilkanaście lat. Zmarszczki, które powoli stawały się coraz bardziej uciążliwe, zrobiły się jakby płytsze, poranna opuchlizna poszła w zapomnienie, ale przede wszystkim zauważyłam coś, co trudno wskazać w konkretnym miejscu na twarzy. Nareszcie zrozumiałam, co wszyscy producenci kosmetyków mieli na myśli, mówiąc o tym, że skóra jest promienna i pełna blasku. Teraz bowiem widzę to w lusterku każdego dnia.
Zatem prawdziwe korzyści z regularnego masażu twarzy to:
👉 rozluźnienie mięśni twarzy
👉 redukcja stresu i odprężenie
👉 poprawa wyglądu cery
👉 zmniejszenie obrzęków twarzy
👉 pobudzenie krążenia i przepływu limfy
👉 odżywienie i dotlenienie cery
👉 zwiększenie jędrności skóry
👉 pobudzenie syntezy kolagenu
👉 poprawa owalu twarzy
👉 spowolnienie procesów starzenia się
Rollery, wałki i kamienie do masażu twarzy
Podstawowe pytanie: jak wykonywać masaż twarzy? Przede wszystkim samodzielnie! Masaż może kojarzyć się głównie z relaksującymi wizytami w profesjonalnych salonach, ale uwierzcie mi – możliwość wykonywania go samemu w domu spada nam jak z nieba. W codziennym zabieganiu czasem trudno wyłuskać kilka minut w środku dnia, a co dopiero godzinkę nieprzerwanego leżenia. Do tego jest to rytuał banalnie prosty – wystarczy zapamiętać pewien schemat, ale o tym później.
Masaż można wykonywać ręcznie, jednak według mnie jest to kolejny poziom wtajemniczenia – na początek polecam więc zaopatrzyć się w masażery, które ogromnie ułatwiają cały proces.

Masażer do twarzy może przybrać różne formy:
- Kamień Gua Sha – płaska, specjalnie wyprofilowana płytka o zaokrąglonych krawędziach, wykonana z jadeitu bądź różowego kwarcu.
- Roller zwany też wałkiem – podłużne urządzenie zakończone po dwóch stronach obracającymi się wałkami z kamieni szlachetnych lub półszlachetnych.
Kamień Gua Sha do masażu
Nie da się ukryć, że kamień gua sha to ostatnio największy hit wśród celebrytek i influencerek. Ale spokojnie nie musisz być gwiazdą z Hollywood, aby pozwolić sobie na zakup takiego kamienia. 😉 Kamienie do masażu twarzy są dostępne w ofercie wielu marek: my Buddy, Fluff czy Lash Brow. Zamawiając Kamień Gua Sha od marki my Buddy otrzymujesz produkt w estetycznym, ozdobnym opakowaniu ze szczegółową instrukcją użytkowania. Świetny pomysł na prezent dla fanki rytuałów pielęgnacyjnych, prawda?

Masażery jadeitowe i kwarcowe
Wspomniałam o masażerach jadeitowych – rozpoznacie je po charakterystycznym szmaragdowym zabarwieniu. Według tradycyjnych chińskich wierzeń ten kamień szlachetny ma ogromną moc dzięki energii zasilanej przez Wenus, Saturn i Księżyc. Według zwolenników bardziej przyziemnego podejścia – domyka pory, stymuluje krążenie limfy i jest zielony.
Drugi z najpopularniejszych typów masażerów, czyli masażer kwarcowy, ma tak piękny różowy odcień, że w zasadzie mógłby stanowić samodzielny dodatek do stylizacji. Nic dziwnego, że kwarc zwie się też „kamieniem miłości” – ponoć pomaga budować harmonijne relacje. Medycyna niekonwencjonalna głosi, że ten minerał wspiera odporność, poprawia pamięć i dodaje energii. W porównaniu do jadeitu znacznie lepiej trzyma chłód.

Przy wyborze masażera koniecznie zwróćcie uwagę, czy jest on odporny na korozję – wytrzymałość i wysoka jakość ma tu o wiele większe znaczenie niż kolor kamieni.
Masaż twarzy krok po kroku
Czas na jasne wskazówki – jak wykonywać masaż twarzy?
👉 Podstawa to dobrze przygotowana cera. Skórę należy dokładnie oczyścić i nałożyć na nią np.: olejek, który ułatwi cały proces, nada poślizgu i za sprawą składników aktywnych odżywi skórę.
👉 Następnie wyciągamy masażer (można wcześniej włożyć go do lodówki na kilka minut – schłodzone kamienie dają lepsze efekty). Prowadzimy masażer ruchem „wymiatającym” tylko w jednym kierunku.
👉 Pociągnięcia masażerem rozpoczynamy od szyi, aby otworzyć kanał drenażu limfatycznego (celem jest pobudzenie krążenia limfy).
👉 Przenosimy się w okolice szczęki. Kierujemy masażer w stronę uszu i kości policzkowych.
👉 Analogicznie masujemy policzki – od nosa do ucha.
👉 Na koniec zajmujemy się czołem, masując od brwi w kierunku włosów.
👉 Każdy ruch powtarzamy 5-10 razy. Ważne: mają być to pociągnięcia wyłącznie do góry.
Jak często wykonywać masaż twarzy w domu?
Wspomniałam już, jak ważna jest regularność (wtedy osiągniesz najlepsze efekty). Masaż twarzy możesz wykonywać nawet codziennie. Ale jeśli nie znajdziesz na to czasu, to postaraj się masować twarz 2-3 razy w tygodniu. Rytuał ten świetnie wpasuje się na przykład w wieczorną pielęgnację. Nie szukajcie tu haczyka – to naprawdę działa. Skóra Azjatek (a teraz również i moja!) jest na to najlepszym dowodem.
Pamiętaj jednak, że istnieją również przeciwskazania do masażu twarzy. Nie zaleca się wykonywania tego zabiegu w trakcie przeziębienia oraz infekcji górnych dróg oddechowych. Zrezygnuj z masażu jeśli posiadasz: widoczne zmiany trądzikowe, rany i otarcia skóry, stany zapalne na cerze oraz opryszczkę.
Jeśli nie widzisz u siebie przeciwskazań do masażu, to śmiało zdecyduj się na ten pielęgnacyjny rytuał w duchu self-care. Naprawdę warto!
